Stan zagrożeń w internecie znajduje się obecnie na poziomie standardowym. Nie występują duże epidemie a eksperci z Kaspersky Lab nie zanotowali żadnych poważnych incydentów związanych z bezpieczeństwem. Poziom zagrożenia: 1

Uczucia mogą być mylące

Magnus Kalkuhl
Kaspersky Lab Expert
Dodany 29 czerwca 2007, 15:44 CEST

Wydaje się, że między bankowością online a bezpieczeństwem nadal istnieje słaby związek. Chociaż coraz więcej niemieckich baków zmierza w kierunku implementowania HBCI, niezależnego protokołu dla bankowości online (wprowadzanie numeru PIN poprzez zewnętrzny czytnik kart, który może posiadać własny wyświetlacz), nakłady, jakie trzeba ponieść (między 70 a 170 euro), odstraszają wielu klientów.

Wygląda na to, że niektóre brytyjskie banki zastanawiały się na tym samym i wyciągnęły własne wnioski. W opublikowanym niedawno artykule można przeczytać o tym, że jeden z największych brytyjskich banków odmawia zaimplementowania uwierzytelniania dwuskładnikowego: najwidoczniej wzrost popularności bankowości online świadczy o tym, że "klienci czują się bezpiecznie w Internecie". Jeśli jednak bank uważa, że klienci są zadowoleni, być może powinien trochę podrążyć.

Banki, które nie implementują odpowiednich metod bezpieczeństwa, mogą mieć do czynienia z zadowolonymi klientami, takimi jak pewna Niemka, która ostatnio zwróciła się do nas o pomoc. Jej rozwiązanie antywirusowe (nie był to nasz produkt!) nie działało poprawnie. W rezultacie, za sprawą trojana z jej konta zniknęło 5000 euro. Prokuratura miejscowa zawiesiła śledztwo, ponieważ ślady prowadziły do komputera znajdującego się na uniwersytecie. Jednocześnie bank poświęcił ponad miesiąc czasu, próbując zepchnąć winę na klienta. Jest to przykład zadowolonego klienta, który myślał, że oprogramowanie antywirusowe w połączeniu z numerem PIN/ TAN sprawi, że jego pieniądze będą bezpieczne...